RT @WolnoscO: Mój pies jest jak wyborca PiSu Był u weterynarza, nawet nie zapiszczał jak mu termometr w odbyt wsadzali, bo wiedział, że zaraz po powrocie dostanie dodatkową karmę (z lekami) On wszystko zrobi za darmową wyżerkę, nieświadomy, że mnie ta wizyta 800 zł kosztowała
Ale ja nie mogłam sobie pozwolić na taksówkę, nie miałam dość pieniędzy, do lecznicy było daleko. Podniosłam się, usiłując podźwignąć psa z ziemi, wszystko, co mogłam teraz dla niego zrobić, to zanieść go na rękach do weterynarza.
Od Spotterki: Witam. Jakiego weterynarza polecacie? Nie koniecznie Stary Sącz, może być w Nowym Sączu, byleby był skuteczny w leczeniu psa.
Tłumaczenia w kontekście hasła "kontrolowane przez weterynarza" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Jednakże, ze względu na potencjalne działania niepożądane, leczenie powyżej 1-2 tygodni powinno być regularnie kontrolowane przez weterynarza.
. Proszę o pomoc, mój pies jest chory, nie mam pieniędzy na badania i zabieg. Nie wiem nawet co jej jest, po cieczce zaczeła krwawić z narządów rodnych, przestała jeść, zrobiła się słaba i zaczęła mieć problem z poruszaniem się, zawiozłam ją do weterynarza, dostała jekieś zastrzyki (antybiotyk) i weterynarz kazał mi ją obserwować i jak by było bez zmian przyjechać jutro. Na drugi dzień było bez zmian więc znów pojechałam do weterynarza. Weterynarz kazał zostawić ją pod kroplówką na parę godzin. Jak wróciłam powiedział mi ze stan Sary się nie poprawił i trzeba jej zrobić biochemie żeby sprawdzić w jakim stanie są narzady. Do tego trzeba ją "otworzyć" bo nie wiadomo co jej jest, do tego sterylizacja. W dodatku to już ponad 10 letni pies (dokładnie nie wiem ile ma lat bo znalazłam ją w lesie 10 lat temu) i weterynarz powiedział że zabieg pod narkozą wiąże się z większym ryzykiem u starszych suk. Wszystko to ma kosztować ok 300 zł. Niby to nie jest wiele, ale dla mnie bardzo dużo. Nie wiem co robić, nie mam tylu pieniędzy, nie mogę patrzyć jak się męczy, nie chciałabym jej usypiać. Pomóżcie.
Ale mnie to odrzuca, odpycha... ten odrażający zapach, tyle śmieci, że aż się lepi... Smród, brud i ubóstwo. Tak definiujemy zjawisko, które dostrzegamy na ulicach naszych miast, w parkach, na dworcach, w ogródkach/domkach działkowych, przy blokowych garażach... B-E-Z-D-O-M-N-O-Ś-Ć. Na czym polega ta cała bezdomność, o której (Chwała Panu!) mówi się coraz więcej i częściej? Bezdomnością bez wątpienia możemy nazwać brak dachu nad głową, nieposiadanie schronienia, własnych czterech ścian. Ale czy tylko? Bezdomność = brak domu. Czymże jest więc dom? Dom to miejsce, gdzie mieszka Miłość. Dom zapewnia Ci bezpieczeństwo, ciepło. Dom tworzysz Ty. Nie czynisz tego przez stawianie budynku, ale przez rozniecenie ognia bliskości wśród tych, których wybrałeś/otrzymałeś. Bez Miłości, którą jest Ojciec, DOM to tylko ograniczona pustakami postawę powinienem/powinnam przyjąć? "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;byłem spragniony, a daliście Mi pić;byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;byłem chory, a odwiedziliście Mnie;byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie".Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie."Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili". I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego»." [Mt 25, 31-46] Tak często brakuje mi odwagi, ażeby podejść do potrzebującej osoby i wydusić z siebie zwykłe, codzienne "Dzień dobry!"... Ci ludzie nie są bez winy. Jeśli Ty jesteś gładki jak kamień płukany przez górski strumień, rzuć kamieniem pierwszy, śmiało (o ile jeszcze tego nie zrobiłeś - choćby w metaforyczny sposób)! Nie nam oceniać tych ludzi. Ich wyjście na ulice (w dosłownym sensie tego sformułowania) to, wydaje mi się, ostatnia próba ratunku - szukanie pomocy, której do tej pory nie otrzymali bądź którą niegdyś odrzucili. Często siedząc/leżąc na ławce czy chodniku mają nadzieję, że ktoś jednak się o nich zatroszczy. Bezdomni bardziej niż pieniędzy, jedzenia czy alkoholu potrzebują drugiego człowieka, który przyniesie im niezwykły CHLEB będący w stanie zaspokoić ich wszelkie pragnienia... choć często oni sami nie zdają sobie z tego sprawy. Dlatego, powtarzając za Św. Bratem Albertem Chmielowskim - BĄDŹ DOBRY JAK CHLEB! Wszystko co Bóg stworzył było dobre. Człowiek okazał się nawet bardzo dobry. Zaś Chleb Życia, po którego spożyciu JUŻ NIGDY nie będzie NIKT łaknął to sam Jezus Chrystus. On daje nam siebie w całości i jest przy tym taki rozrzutny! Dziś zadaje sobie pytanie: Kto jest bardziej ubogi? Ja czy oni? Odpowiadam: Ja, bo samej nie stać mnie na pomoc potrzebującym. "Samej", bo z Nim to zupełnie inna bajka..."Patrzcie ubodzy, i rozradujcie się; niech ożyje wasze serce, którzy szukacie Boga, Bo Pan wysłuchuje biednych i swoimi więźniami nie gardzi." [Ps 69, 33-34] Dziękuję wszystkim Wam, którzy wspieracie osoby potrzebujące - bezdomnych, ubogich, chorych, osamotnionych...; którzy nie przechodzicie obojętnie obok ludzkiego cierpienia. Dziękuję całemu dziełu CARITAS. Dziękuję Zupie na Planach - pomysłodawcom, organizatorom, wolontariuszom, przyjaciołom... Dziękuję ks. Danielowi Glibowskiemu - Przyjacielowi Bezdomnych i wszystkim rozsiewającym wraz z nim dobro, tam gdzie go przeraźliwie brak, radomskim Przyjaciołom . DZIĘKUJĘ WAM I ZA WAS! Przyjaciółka.
Drożyzna sprawia, że statystycznie wypoczywamy krócej 25 lip, 08:25 Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę W zeszłym roku średni czas rezerwacji krajowych wakacji wynosił cztery, pięć dni, a w tym roku są to średnio trzy, cztery dni – podaje w poniedziałek "Rzeczpospolita", powołując się na informacje platformy rezerwacyjnej Foto: Karolina Walczowska / Onet Na plaży we Władysławowie Polacy ograniczają czas wypoczynku z powodu wzrostu cen noclegów, wyżywienia i paliw. "Rz" zauważa, że wyższe koszty i niepewność sytuacji na rynku spowodowały również zmiany w wakacyjnych planach Polaków – ich modyfikacji dokonało (według badania GfK) 57 proc. ankietowanych, a około 20 proc. nie planuje w tym roku wyjazdu urlopowego. Nową tendencją – jak podnosi gazeta — są rezerwacje na ostatnią chwilę, nawet zaledwie dwa, trzy dni przed wyjazdem. "Liczba gości wzrosła w porównaniu z rokiem 2021, ale ich pobyty są krótsze" – mówi "Rz" Leszek Mięczkowski, prezes Grupy Dobry Hotel, do której należy 17 obiektów w miejscowościach wypoczynkowych. "Góralskie premium", czyli kicz, reklamoza i naciąganie turystów w Zakopanem Co piąty badany przez GfK w ogóle zrezygnował z wyjazdu. "Decyzje o rezygnacji z urlopu lub spędzeniu go blisko domu wynikają przede wszystkim z rekordowej inflacji i cen usług turystycznych, paliwa czy żywności. Obserwujemy też obawy przed lataniem wynikające z wojny w Ukrainie oraz z problemami z płynnością w zakresie obsługi ruchu lotniczego w Europie. Z pewnością będą to wakacje inne niż wszystkie i wiele sektorów bardzo mocno to odczuje" – powiedziała na łamach "Rz" Dominika Grusznic-Drobińska, dyrektor w GfK. Data utworzenia: 25 lipca 2022 08:25 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.
Mam wrazenie, ze nie do konca sie wszyscy tutaj rozumiemy, a pan Jarek odebral ten temat jako atak na forum, sklep i nie wiadomo co jeszcze. Wydaje mi sie ze, o cos zupelnie innego chodzilo Karafce. Jesli ktos kogo nie stac na Hill'sa, wpadnie na forum poczyta dyskusje na temat karm, gdzie jesli ktos zapytal o Pedigree czy Chappi to zostal zganiony, to czy zdecyduje sie zadac pytanie na temat gotowania ryzu dla psa? Nie...w obawie, ze go wysmieja albo zignoruja. Dlatego warto rozpoczac ten temat, traktujacy o tanim utrzymaniu zwierzat. Pierwszy bardzo potrzebny krok zostal zostal poczyniony, chodzi mi o to, ze wypowiadac sie moga tylko osoby zarejestrowane i nikt z nikogo nie bedzie sie wysmiewal (daje sie to odczuc natychmiast) W razie czego bedzie mozna takie osoby eliminowac z uczestnictwa w dyskusji. Nastepna rzecz to jak to pan Jarek ladnie okreslil "metoda gospodarcza" Tak, tak, wlasnie o to chodzi w tym temacie, tylko opisujmy tu wlasnie takie sposoby zywienia, opisujmy te metode, co i jak gotowac. Bo ja moge nie wiedziec czy dawac psu ryz, ziemniaki czy kasze, czy gotowac to z przyprawami czy bez, czy dodawac witaminy, mikro i makro elementy czy nie. To o to chyba tu chodzi. I bardzo krotko na temat adopcji psow ze schroniska. Jesli na psa decyduje sie normalna nie patologiczna rodzina, to i pies sie naje tak jak kazdy czlonek rodziny. Na szczepienia i preparaty tez da sie wygospodarowac niewielkie kwoty, wiec prosze nie mowic ze psy w schronisku sa szczesliwsze niz w ubogim domu, przynajmniej czuja ze ktos je kocha.
nie stac mnie na weterynarza